poniedziałek, 23 grudnia 2013

-Louis !-rzucił mu się na szyję. Tomlinson złapał go w pasie i okręcił się wokół własnej osi, śmiejąc się radośnie.-Wiem kim jestem ! Przypomniałem sobie wszystko !-krzyknął Loczek. Lou złapał jego rozgrzaną twarz i złożył delikatny pocałunek na jego ustach.
-Mój Harreh...-szepnął, przytulając go mocno. Wtuleni w siebie stali na klifie, targani porywami wiatru. Po chwili złapali się za ręce i powoli szli do domu.
-A co z Eleanor i dzieckiem ?-spytała Harry.
-Nie było żadnego dziecka. Hormony jej wariują.-Styles przystanął.
-Czy to znaczy, że...
-Tak.-odparł Louis, wiedząc o co chce zapytać.-Kocham cię.
-Och!-Harry otworzył buzię ze zdziwienia.-Ja ciebie też !- Weszli razem przez drzwi.
-Ma...-zaczął, ale szybko przerwał.-Znam prawdę.-powiedział do kobiety stojącej w drzwiach kuchni.
-Nie gniewaj się...-zaczęła ze łzami w oczach.-Chciałam mieć syna, ale nie mogłam. I wtedy... Tego dnia popłynęłam w morze z moim przyjacielem. Zabrałam cie do domu i zajęłam się tobą. Gdy okazało się, ze niczego nie pamiętasz, nie mogłam się powstrzymać . Pokusa była zbyt silna.-rozpłakała się.
-Błagam nie płacz.-Harry przyskoczył do kobiety.-Nie ważne, że nie mnie nie urodziłaś. Uratowałaś mnie. Gdyby nie ty to wszystko by się nie wydarzyło. Nie przestanę cię nazywać mamą. Ale muszę odnaleźć moją rodzinę...-spojrzał na Louisa.-Pomożesz mi ?-Ten skinął głową, intensywnie nad czymś rozmyślając.
-Ym... Mamo ?-zawahał się Harry.-Chciałem ci jeszcze powiedzieć, że Louis i ja... My... No cóż, jesteśmy parą.
-To cudownie!-wykrzyknęła kobieta.-Mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi !
Chłopcy spojrzeli sobie w oczy i wspólnie odpowiedzieli:
-Na pewno.
-Chodź tu!-kobieta wyciągnęła rękę w stronę Louisa. Przytulili się we trójkę.
-Opss...-mruknął Tomlinson. Harry spojrzał na niego zdziwiony.-Zostawiłem Eleanor bez transportu...
Harry wybuchnął szczerym, pełnym radości śmiechem.
~*~
-Chodźmy najpierw na cmentarz.-Louis pociągnął Harry'ego za rękę.
-Po co ?
-Nie gadaj, że nie chcesz zobaczyć swojego nagrobka.
-No właśnie nie chce.
-Ale ja chcę !
-Nie widziałeś go ?
-Mówiłem ci już, że stałem daleko.-Przekroczyli bramę cmentarza i umilkli. Kluczyli między nagrobkami aż znaleźli ten właściwy. Był ładny, o ile grób może być ładny. Na ławeczce obok niego siedziały dwie kobiety.
-Mama ? Gemma ?-wydusił Harry. Obie poderwały głowy w tym samym momencie.
-HARRY ?-Wykrzyknęła starsza. Młodsza tylko patrzyła na brata z rozdziawioną buzią.
-Jak... Jak to możliwe ?-Anne podeszła do niego i delikatnie dotknęła jego twarzy, jakby bojąc się, że jest tylko zjawą.-Ty żyjesz.-szepnęła. Harry chwycił jej dłoń i wtulił w nią policzek.
-Tak, żyję. Mamo, chodźmy do domu, tam wszystko wam wyjaśnię.
*jedną mega długą historię później*
-Więc nie przeszkadza wam to, że jestem gejem?-upewnił się Harry.
-Ani trochę. Jesteś moim synem, zaakceptowałabym cię nawet z dodatkową głową.- Anne uśmiechnęła się ciepło i przeczesała ręką jego loki. Od drugiej strony przytuliła się do niego Gemma, mówiąc:
-Cieszę się twoim szczęściem braciszku.-Harry zagryzł wargi. Nie był pewny czy to co chce zrobić to dobry pomysł... Jednak... "Raz kozie śmierć."- pomyślał i podszedł do bukietu w rogu pokoju. Wyłuskał z niego biała różę i odwrócił się do Louisa.
-Wiem, że znamy się naprawdę krótko i coś takiego powinno być planowane, ale...-przerwał, podszedł do chłopaka i ukląkł na jedno kolano.-Lou, wyjdziesz za mnie?- spojrzał w ukochane niebieskie oczy. Louis zszokowany przyłożył ręce do ust i nie był w stanie wykrztusić ani słowa. Gapił się tylko na Harry'ego, aż do jego świadomości dotarł głos Gemmy:
-Oczywiście, że za ciebie wyjdzie.-poczuł rękę dziewczyny i pozwolił się wepchać w ramiona chłopaka. Spojrzał w zielone oczy i nie zwracając uwagi na publiczność złożył delikatny pocałunek na jego pełnych wargach.

Cóż... Trochę to naciągane i w ogóle ale to moje wypociny jeszcze z daaaaawna. Mam nadzieję, że dziś w nocy uda mi się napisać nowy. Spróbuję coś wymyślić, bo skromnie mówiąc przez ostatni czas nieźle poprawiłam mój styl pisania. ;)
Much love:
                                                                                          Daria.
PS. Komentujcie, błagam, powiedzcie, że mnie nie opuściliście!